Polska-Chata.pl

Wiadomości

Bieluń dziędzierzawa © bom

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Latanie na miotle, czyli czarownice po atropinie

Jacek Bomersbach, 2012-11-16 14:09:38, AKTUALIZACJA: 2012-11-16 14:26:41

Z tej rośliny w średniowieczu na terenie Europy Wschodniej robiono maść czarownic. Podobną miksturę z grzybów halucynogennych i mandragory przyrządzali szamani w Meksyku i Hiszpanii. Po wysmarowaniu się maścią ludzie mieli latać.

 W Europie w zależności od regionu maść czarownic robiono z lulka czarnego, wilczej jagody i bieluń dziędzierzawej. Wszystkie rośliny rosną w Polsce i zawierają duże ilości toksycznej atropiny. Substancja podana doustnie lub wchłaniania przez skórę powoduje silne halucynacje. W Hiszpanii do produkcji maści używano mandragory, w Meksyku grzybów halucynogennych zawierających psylocybinę. Zdaniem fachowców po wielu ziołach zawierających narkotyczne alkaloidy „latało się na miotle”.

- Przypadek „latającego” działania maści opisuje słynny amerykański antropolog Carlos Castaneda, który po wysmarowaniu się miksturą w meksykańskiej dżungli miał odbyć taką podróż. Silne substancje halucynogenne mogą powodować uczucie latania i innych przeżyć – mówi Grażyna Gałecka – Wach, autorka biografii „Historie zielne”.

Carlos Casteneda miał spotkać się w 1960 roku z szamanem z plemienia Yaqui o imieniu Don Juan. Doświadczenie dotyczyło rzeczy nieznanych, niewidzialnych i ezoterycznych. Przygoda z czarownikiem była inspiracją do napisania książki pt. „Nauki Don Juana”, która w latach siedemdziesiątych stała się bestsellerem i drogowskazem dla hipisów. W Polsce nie ma konkretnych źródeł na temat czarownic wytwarzających maści. Ogólne wzmianki mówią, że pomieszane ze sobą zioła (pokrzyk wilcza jagoda, bieluń i lulek) zakopywano w słojach w ziemi. Podczas procesu gnicia smarowano się cuchnącą mazią. Maść wypróbował etnograf niemiecki Will Erich Peuckert. Oprócz roślin zawierających atropinę był tam również tojad mocny i mak lekarski. Naukowiec opisuje straszne halucynacje z wizjami wykrzywionych ludzkich twarzy oraz uczucie latania w powietrzu. Dokładna recepta preparatu nie jest znana.

- Toksykolodzy przestrzegają przed produkowaniem jej z powodu śmiertelnej dawki trucizn w kłączach, liściach i korzeniu. W krajach śródziemnomorskich maść produkowano z korzenia mandragory. Roślina była już znana za czasów Hipokratesa, który zalecał stosowanie małych dawek na złe samopoczucie i stany lękowe – dodaje Grażyna Gałecka – Wach.

Rzymianie używali korzenia jako środka znieczulającego przed operacją. Mandragora officinalis (mandragora lekarska) Była także skutecznym afrodyzjakiem i składnikiem tzw. miłosnych eliksirów.

Komentarze + DODAJ KOMENTARZ

  • Latanie na miotle, czyli czarownice po atropinie

    2012-11-16 14:09:38

    Jacek Bomersbach

    Z tego ziela w średniowieczu na terenie Europy Wschodniej robiono maść czarownic. Podobną miksturę z grzybów halucynogennych i mandragory przyrządzali szamani w Meksyku i Hiszpanii. Po wysmarowaniu się maścią ludzie mieli latać.

  • Re: Latanie na miotle, czyli czarownice po atropinie

    2012-11-16 14:23:09

    gość: ~Matka

    Takie artykuły to nic innego jak propagowanie narkomanii.

  • Re: Latanie na miotle, czyli czarownice po atropinie

    2012-11-16 14:43:27

    gość: ~o

    to jakież zasługi musi mieć w tej sprawie Joanne Kathleen Rowling i jeszcze na tym kokosy zarobiła, ha!

  • Re: Latanie na miotle, czyli czarownice po atropinie

    2012-11-16 16:54:47

    gość: ~BEND

    ostatnio dodany post

    a kim jest ten kotling, czy szlag wie? Na czym kokosy zarabia

Polecane na Facebooku

 

Wiadomości

Ostatnio dodana galeria

Eleganckie ozdoby choinkowe mogą tuż przed świętami znaleźć się na choince 7 zdjęć